Finfluencerzy kontra doradcy finansowi: kto lepiej zadba o twój portfel? | Szkoła biznesu Laba
Aby śledzić status zamówienia, zaloguj się
Wprowadź kod autoryzacyjny, który dostałeś(aś) na e-mail: Wprowadź kod z SMS, który został wysłany na numer
Kod jest ważny przez 5 minut Kod z SMS jest ważny przez 2 minuty
Czy na pewno chcesz wyjść?
Sesja zakończona
Na stronę główną
Blog

Wyszukiwarka

Spis treści:

Finfluencerzy kontra doradcy finansowi: kto lepiej zadba o twój portfel?

Jak media społecznościowe łamią tabu związane z pieniędzmi i czy możemy się z nich uczyć zarządzać swoim budżetem?

blog-cover-9-689b3584d1044373050046.webp

TikTok, Instagram i YouTube zmieniły sposób, w jaki uczymy się o finansach. Zamiast umawiać spotkania w banku, coraz częściej oglądamy krótkie filmiki i korzystamy z porad finfluencerów. To wygodne, inspirujące i… darmowe. Ale czy taka wiedza jest wystarczająca, by podejmować poważne decyzje finansowe?

Jeszcze kilkanaście lat temu, gdy ktoś chciał dowiedzieć się, jak najlepiej zainwestować oszczędności to najczęściej szedł do banku, umawiał się z doradcą finansowym lub zaczytywał się w poradnikach książkowych. Dziś, coraz częściej po dobre rady sięgamy, przeglądając TikToka, Instagrama lub YouTube. To tam krótkie filmiki, kolorowe infografiki i ciekawe wywiady przyciągają miliony odbiorców, a swoją niszę w internecie znaleźli finfluencerzy, którzy edukują, inspirują i pokazują, że finanse wcale nie muszą być straszne. 

Kiedy w kwietniu tego roku Donald Trump ogłosił pierwszą rundę radykalnych ceł w USA, Vivian Tu – Your Rich BFF – zamieściła na TikToku wyjaśnienie swoim 2,7 milionom obserwujących, co te cła oznaczają dla gospodarki.

@yourrichbff These tariffs feel like a bad boyfriend you can’t break up with 😩 #money #finance #tariffs #trump #usa #economics #stocks #stockmarket #business #trade #savingmoney ♬ original sound - Vivian | Your Rich BFF

Tu tworzy poważne treści finansowe i ekonomiczne w mediach społecznościowych – nawet jeśli nie zawsze tak to wygląda. Z tytułami postów takimi jak „Co szminka ma wspólnego z recesją?”, jej cukierkowe spojrzenie na wiadomości finansowe stanowi orzeźwiającą odmianę od przeładowanych żargonem komentarzy typowych dla mediów głównego nurtu, walnych zgromadzeń akcjonariuszy czy korporacyjnych komunikatów prasowych. Nasuwa się tylko jedno pytanie – czy faktycznie można im zaufać z pomnażaniem zawartości swojego portfela?

Słowo „finfluencer” to połączenie angielskich terminów finance i influencer, czyli osoby, które tworzą treści edukacyjne na temat finansów osobistych, inwestowania czy zarządzania domowym budżetem i publikują te treści w mediach społecznościowych. 

W Polsce wśród najbardziej rozpoznawalnych postaci są m.in. Michał Szafrański, dziennikarz specjalizujący się w takich tematach, jak oszczędzanie, wychodzenie z długów, czy budżet domowy. To autor bloga Jak oszczędzać pieniądze" i książki pt.:  „Finansowy ninja”. Marcin Iwuć to ekonomista z wykształcenia, który prowadzi bloga i podcast „Finanse Bardzo Osobiste”. Często opowiada o zdrowym zarządzaniu finansami i inwestowaniu, łączy psychologię z ekonomią, bo np. podpowiada, w jaki sposób wykorzystywać pieniądze do realizacji celów życiowych. W bardziej przedsiębiorczym i inwestycyjnym nurcie treści tworzą Maciej Wieczorek, Cezary Głuch, i Cezary Graf. Karolina Nowicka (Pani od oszczędzania) uczy mądrze zarządzać budżetem domowym, a Dorota Sierakowska z Girls Money Club – w co można inwestować. Ich społeczności liczą setki tysięcy obserwujących. 

Portal Financer sporządził listę 30 najbardziej wpływowych influencerów finansowych w Polsce. Dziennikarze wzięli pod uwagę szereg czynników. Były to nie tylko zasięgi, czyli liczba obserwatorów w mediach społecznościowych i subskrybentów, ale również tematyka, ogólna działalność, jakość przekazu, wykorzystanie nowoczesnych narzędzi komunikacji z odbiorcami czy też aktywność społeczności, jaka zgromadziła się wokół influencera.

Dlaczego dobrze się ich słucha?

Finfluencerzy zdobyli tak dużą popularność nie tylko z powodu fajnego video czy częstego postowania. Kluczem jest to, że przełamali bariery, które przez lata oddzielały zwykłego człowieka od wiedzy finansowej, która w wydaniu tych ekspertów nie jest ani trudna, ani nudna. 

➞  Po pierwsze, z finfluencerem nie trzeba się umawiać na spotkanie tak, jak z doradcą finansowym. Wystarczy podróż do pracy komunikacją miejską, aby odsłuchać podcast na temat sprytnych sposobów na to, aby zaoszczędzić w budżecie domowym. Ta „mikrodostępność” sprawia, że edukacja finansowa staje się częścią codzienności, a wyzwaniem. 

➞   Po drugie, influencerzy finansowi tłumaczą zawiłe bankowe sprawy prostymi słowami, często odwołują się do codziennych spraw, aby przekonać nas, czy na pewno potrzebujemy kolejnego produktu bankowego. IKE czy IKZE? Co bardziej się opłaca? Marcin Iwuć wyjaśnił to, co nie jednemu pracownikowi banku się nie udaje, bo zamiast mówić o „dywersyfikacji portfela inwestycyjnego” potrafi powiedzieć, aby nie trzymać wszystkich pieniędzy w jednej skarpecie. 

➞  Po trzecie, wielu twórców udostępnia darmowe arkusze do planowania budżetu, checklisty zakupowe czy proste kalkulatory inwestycyjne. W ten sposób od razu można wprowadzić małe zmiany w swoim życiu finansowym. 

➞  Po czwarte, finfluencer to człowiek, który podczas spaceru czy na kanapie opowiada o tym, jak zainwestować dodatkowy 1000 zł. Ale opowiada także o swoich nietrafionych inwestycjach czy nieudanych decyzjach. A to pozwala na zupełnie inny rodzaj interakcji niż w przypadku pracownika banku, ubranego w garnitur. 

Najczęściej poruszane tematy

Nie każdy poszedł na studia ekonomiczne czy finansowe, ale każdy ma do rozliczenia PIT, chce oszczędzać, inwestować, pójść na emeryturę. A takich podstaw nikt nie uczy w szkole, a jak uczy, to przedmiot, który nazywa się podstawy przedsiębiorczości, nie ma nic wspólnego z aktualną rzeczywistością. Może nauczyć, co to jest bank centralny i inflacja, ale ile będzie wynosić emerytura już nie. Finfluencerzy tę barierę skutecznie zburzyli. W przystępny, obrazowy sposób tłumaczą zagadnienia, które w podręcznikach zajmują kilkanaście stron, a w bankowej broszurze – gąszcz paragrafów i przypisów. Pokazują, że każdy – niezależnie od wykształcenia czy wcześniejszego doświadczenia – może poszerzyć swoją wiedzę o finansach i realnie poprawić swoją sytuację. Dzięki tiktokom wiele osób po raz pierwszy zaczyna świadomie odkładać pieniądze, inwestować drobne kwoty czy negocjować warunki kredytu. I choć droga do pełnej niezależności finansowej bywa długa, to właśnie te drobne kroki – podane w lekkiej, zrozumiałej formie – często robią największą różnicę, jak się zobaczy w tabelach w Excelu, ile wydaje się na subskrypcje, z których się nie korzysta i ile można miesięcznie zaoszczędzić na zrezygnowaniu z nich. 

Media społecznościowe to pierwsze miejsce, gdzie szuka się informacji na takie tematy jak:

  • oszczędzanie i zarządzanie domowym budżetem – jak ograniczyć zbędne wydatki, planować płatności z wyprzedzeniem, a także tworzyć poduszkę finansową na trudniejsze czasy.
  • inwestowanie w akcje, ETF-y, kryptowaluty, nieruchomości – od podstawowych wyjaśnień, czym jest giełda, po strategie dla bardziej zaawansowanych.
  • porównywanie produktów finansowych – praktyczne zestawienia kont, czy lokat, które pozwalają uniknąć niekorzystnych ofert.
  • porady podatkowe i emerytalne – jak legalnie płacić mniej podatków, jakie są dostępne ulgi oraz jak zadbać o dodatkowe źródło dochodu na emeryturze. 
  • motywacja do zmiany nawyków finansowych – historie pokazujące, że nawet drobne, codzienne decyzje mogą przełożyć się na większą stabilność finansową.

Plusy i minusy finfluencingu

Nisza influencerów finansowych mocno się rozrosła w ostatnich latach, a ten content w mediach społecznościowych ma swoich wiernych fanów i zagorzałych krytyków. Dla jednych są inspirującym źródłem wiedzy i motywacji, dla innych – ryzykowną przestrzenią w internecie z poradami finansowymi.

👍 Co na plus?

  1. Popularyzacja edukacji finansowej
    Jeszcze dekadę temu rozmowy o inwestowaniu czy planowaniu budżetu były domeną wąskiej grupy pasjonatów lub osób pracujących w branży finansowej. Finfluencerzy wprowadzili te tematy do mainstreamu. Nieco mniej niż połowa (45%) osób w wieku od 18 do 30 lat czerpie wszystkie informacje finansowe z mediów społecznościowych, a sześć na dziesięć osób (59%) obserwuje influencerów finansowych. Tylko 3% respondentów stwierdziło, że nie ufa informacjom od influencerów finansowych – zdecydowana większość (77%) ufa. Dzięki nim młodzi ludzie – często jeszcze w szkole lub na studiach – zaczynają interesować się oszczędzaniem, inwestowaniem i mądrym zarządzaniem pieniędzmi. 
  2. Zerwanie z tabu
    W polskiej kulturze długo obowiązywała zasada: „o pieniądzach się nie rozmawia”. Według HerWallet, 32% kobiet czuje się przytłoczonych sprawami finansowymi i doświadcza stresu i niepokoju, myśląc o pieniądzach. Social media to zmieniły. Dzięki ekspertom w mediach społecznościowych coraz więcej kobiet przyznaje się, że otwarte rozmowy o pieniądzach są powszechne. Twórcy otwarcie mówią o swoich zarobkach, inwestycjach, ale też o błędach finansowych. Takie podejście sprzyja większej świadomości społecznej i pozwala uczyć się na cudzych doświadczeniach.
  3. Motywacja do działania
    Krótki film na TikToku z prostym wyzwaniem „odłóż 20 zł dziennie” czy inspirująca historia o spłaceniu kredytu może zmienić nastawienie widza bardziej niż godzinna prezentacja w banku. Finfluencerzy działają na emocje i często uruchamiają pierwszy krok do realnej zmiany finansowych nawyków. 

👎 Co może być problemem?

  1. Brak licencji i kwalifikacji
    Czy można zaufać dziennikarzowi, którego pasją są finanse? Większość finfluencerów to pasjonaci lub samoucy, a nie licencjonowani doradcy finansowi. Ich wiedza może być duża, ale brak formalnego przygotowania oznacza, że nie podlegają takim samym wymogom etycznym i prawnym, jak specjaliści z instytucji finansowych. 
  2. Ryzyko złych porad
    Rady, które dobrze sprawdziły się u twórcy, mogą być całkowicie nietrafione dla widza w innej sytuacji życiowej. Internetowa porada nie uwzględnia indywidualnych uwarunkowań: wysokości dochodów, zobowiązań, poziomu ryzyka, planów życiowych. Nieprzemyślane wdrożenie takiej rekomendacji może prowadzić do strat finansowych. Marcin Iwuć w każdym swoim filmiku powtarza: to zadziałało u mnie, ale u ciebie może nie zadziałać lub ja podjąłem taką decyzję, ale w twoim przypadku może się to nie sprawdzić, co oznacza, że nie ma zero-jedynkowych rozwiązań w finansach. Zawsze sytuacja może się zmienić, przyjść pandemia i wojna, a zainwestowane aktywa przepadną w mgnienia okiem. 
  3. Ukryta reklama
    Część twórców współpracuje z bankami, brokerami czy fintechami i promuje ich produkty w swoich materiałach. Problem zaczyna się wtedy, gdy taka reklama nie jest wyraźnie oznaczona. Widz może uznać, że ma do czynienia z neutralną rekomendacją, podczas gdy jest to płatna współpraca.

Czy TikTok i Instagram mogą zastąpić doradcę finansowego?

Krótka odpowiedź brzmi: nie do końca. Finfluencerzy to świetny punkt startowy – potrafią w prosty sposób obudzić ciekawość, wytłumaczyć podstawowe pojęcia i pokazać, że finanse wcale nie muszą być nudne. Dają gotowe narzędzia: arkusze do planowania budżetu, checklisty czy krótkie poradniki wideo, które pozwalają wprowadzić pierwsze zmiany niemal od ręki. Co równie ważne – potrafią zmotywować do działania. Dla wielu osób to właśnie obejrzany na Instagramie lub TikToku filmik stał się impulsem, żeby wreszcie otworzyć konto oszczędnościowe, spłacić dług czy zacząć odkładać na przyszłość. Jednak gdy grę wchodzą złożone decyzje finansowe, takie jak planowanie emerytury z uwzględnieniem indywidualnej sytuacji, inwestycja na dużą skalę, restrukturyzacja zadłużenia, optymalizacja podatkowa to wciąż najlepszym wyborem jest konsultacja z licencjonowanym doradcą finansowym, bo profesjonalista, działający na podstawie regulacji i kodeksu etyki, bierze pod uwagę pełny obraz naszej sytuacji: dochody, zobowiązania, plany życiowe, tolerancję na ryzyko czy indywidualne cele. 

Finfluencerzy wnoszą do przestrzeni publicznej coś bardzo ważnego – rozmowę o pieniądzach w otwartej, zrozumiałej formie. Dla wielu osób są pierwszym impulsem, by wziąć sprawy finansów w swoje ręce. Finfluencer może dostarczyć wartościowej inspiracji, ale nie zastąpi indywidualnej, odpowiedzialnej analizy. W praktyce więc TikTok i Instagram mogą być doskonałym początkiem drogi do lepszego zarządzania pieniędzmi – ale nie powinny być jej końcem. Najlepsze efekty daje połączenie obu źródeł: inspiracji z social mediów i profesjonalnego doradztwa tam, gdzie stawka jest naprawdę wysoka (np. oszczędzanie na dzieci lub na emeryturę).

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się do naszego newslettera i nie przegap nowych artykułów oraz ciekawych informacji ze świata biznesu.
Dziękujemy za zapisanie się do newslettera!
Powiązany kurs:
«Dyrektor marketingu»
Marketing i PR
prowadzi Kamila Cichocka
20 sierpnia 28 września
Kamila Cichocka