Open space jako antyproduktywne środowisko i dlaczego nikt nie ma odwagi tego powiedzieć głośno? | Szkoła biznesu Laba
Aby śledzić status zamówienia, zaloguj się
Wprowadź kod autoryzacyjny, który dostałeś(aś) na e-mail: Wprowadź kod z SMS, który został wysłany na numer
Kod jest ważny przez 5 minut Kod z SMS jest ważny przez 2 minuty
Czy na pewno chcesz wyjść?
Sesja zakończona
Na stronę główną
Blog

Wyszukiwarka

Spis treści:

Open space jako antyproduktywne środowisko i dlaczego nikt nie ma odwagi tego powiedzieć głośno?

Wbrew tytułowi, ten tekst nie jest listą zarzutów. To analiza czterech perspektyw, bo open space potrafi zarówno pomagać, jak i szkodzić, zależnie od kultury i rodzaju pracy.

blog-cover-comp-69665736e4060005056293.webp

Przez lata open space był symbolem nowoczesności. Miał demokratyzować przestrzeń, skracać dystans między pracownikami a liderami, sprzyjać współpracy i przyspieszać przepływ informacji. W teorii: rozwiązanie idealne. W praktyce: jeden z najbardziej polaryzujących modeli biura, który potrafi zarówno wspierać pracę zespołu, jak i konsekwentnie ją sabotować.

Nie da się o nim mówić jednoznacznie. Dlatego najlepiej spojrzeć na open space przez cztery różne perspektywy: firm, pracowników, psychologii i kultury organizacyjnej, a dopiero potem dopasować go do realnych potrzeb, w czym pomoże checklista, którą znajdziesz na końcu artykułu.

Perspektywa firm: oszczędność, elastyczność i mit szybszej komunikacji

Z punktu widzenia organizacji open space to przede wszystkim ekonomia. Mniej ścian oznacza więcej stanowisk, a więcej stanowisk oznacza niższy koszt na pracownika. Wysokie ceny najmu w dużych miastach tylko wzmacniają tę logikę. Do tego dochodzi elastyczność: łatwo zmieniać układ zespołów, przesuwać grupy projektowe, reorganizować struktury.

Jest też warstwa symboliczna. Otwarta przestrzeń wygląda nowocześnie. Jest namacalnym dowodem na „brak hierarchii”, „bliskość menedżerów” i „kulturę współpracy”. Trudno zrezygnować z czegoś, co stało się znakiem firmowego progresu.

Ale jest też druga strona: coraz więcej badań z ostatnich (m.in. Harvard Business Review i Oxford Economics) pokazuje, że w praktyce otwarta przestrzeń nie zwiększa interakcji merytorycznych. Zwiększa za to komunikację cyfrową, bo pracownicy… boją się przeszkadzać innym. 

Paradoksalnie: biura projektowane po to, by wspierać współpracę, często ją redukują.

Firmy rzadko reagują szybko. Po pierwsze: bo open space to wciąż najlepszy wynik w Excelu. Po drugie: bo przyznanie, że projekt biura z lat 2010-2020 był chybiony, wymaga odwagi. A odwagi w środowisku pracy bywa zaskakująco mało.

Perspektywa pracowników: środowisko pełne bodźców, w którym milczymy o swoich potrzebach

Pracownicy widzą open space inaczej niż ich przełożeni. To przede wszystkim przestrzeń, w której trudno utrzymać głęboką koncentrację. Hałas tła: rozmowy, telefony, drukarka, szybkie konsultacje przy biurku, tworzą efekt ciągłego „bycia w pobliżu”. Jest to długotrwała mikrostymulacja, która męczy bardziej niż głośna muzyka.

Badania Glorii Mark z University of California i jej współbadaczy pokazują, że po przerwaniu zadania mózg potrzebuje średnio ponad 20 minut, by odzyskać pełny fokus. W open space to przerwanie przychodzi nawet 30-40 razy dziennie: co oznacza, że pracownik częściej wraca do zadania, niż je kontynuuje.

A jednak wielu nie mówi o tym głośno. Dlaczego? Bo krytyka open space bywa postrzegana jako „marudzenie”, „brak dopasowania do kultury” albo wręcz brak zaangażowania. Normą staje się więc cicha frustracja. Narzekamy, ale tylko między sobą. W mailach i raportach – cisza.

Jest coś jeszcze: open space nie jest neutralny dla wszystkich. Introwertycy, osoby wysoko wrażliwe czy pracownicy wykonujący zadania wymagające głębokiego myślenia odczuwają większy dyskomfort niż ekstrawertyczne zespoły operacyjne. To przestrzeń, która premiuje ludzi o określonym temperamencie, a ignoruje różnorodność stylów pracy.

Perspektywa psychologii: widoczność jako motywator… i jednocześnie źródło stresu

Z psychologicznego punktu widzenia open space ma dwie twarze. Z jednej: widoczność ludzi i liderów może budować poczucie równości i dostępności. Dla części zespołów to działa motywująco: szybkie pytania, spontaniczne konsultacje, obserwowanie sposobów pracy bardziej doświadczonych osób.

Z drugiej strony m.in. badania Steelcase pokazują, że ciągła ekspozycja zwiększa stres i obniża swobodę poznawczą. Pracownik zaczyna pracować „na scenie”, co utrudnia kreatywne eksperymentowanie i szybkie prototypowanie pomysłów. Open space może więc wzmacniać motywację zadaniową, ale osłabiać zdolność do nielinearnego myślenia. I to właśnie ta druga strata jest najczęściej niezauważana, bo kultura firmy premiuje rezultaty, a nie proces dochodzenia do nich.

Perspektywa kultury organizacyjnej: open space wzmacnia to, co w firmie już jest

To często pomijany, a kluczowy wątek. Open space sam w sobie nie jest ani dobry, ani zły. Jest wzmacniaczem kultury, która w firmie już istnieje.

W zdrowej kulturze:

  • ludzie mówią otwarcie o swoich potrzebach,
  • korzystają z różnych stref bez poczucia winy,
  • panuje zgoda na przerwy i potrzebę ciszy,
  • spotkania są krótkie,
  • liderzy nie stosują widoczności jako narzędzia kontroli.

W kulturze przeciążenia lub kontroli:

  • widoczność staje się formą nadzoru,
  • pracownicy czują presję bycia „zawsze w trybie pracy”,
  • rośnie ryzyko mikrozarządzania,
  • cisza staje się luksusem, nie narzędziem.

Tę samą przestrzeń można więc przeżyć jako wspierającą albo wyniszczającą, zależnie od kultury organizacyjnej danej firmy.

CHECKLISTA: Dla jakich firm open space naprawdę ma sens?

✅ Open space działa dobrze, gdy:

  • praca jest szybka, operacyjna i synchroniczna,
  • zespoły są młode stażem lub intensywnie współpracują,
  • decyzje zapadają szybko i wymagają częstych konsultacji,
  • poziom zadań głębokich jest niski,
  • kultura firmy jest otwarta, a ludzie mają autonomię w zarządzaniu swoim środowiskiem pracy.
     

❌ Open space szkodzi, gdy:

  • praca wymaga długiego skupienia (strategie, analizy, kod, kreatywne procesy),
  • zespoły potrzebują spokojnych bloków pracy,
  • kultura organizacji jest oparta na kontroli lub mikrozarządzaniu,
  • pracownicy zgłaszają zmęczenie hałasem i bodźcami,
  • rośnie liczba błędów lub przeciążenia poznawczego.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się do naszego newslettera i nie przegap nowych artykułów oraz ciekawych informacji ze świata biznesu.
Dziękujemy za zapisanie się do newslettera!
Powiązany kurs:
«Zawód: komentator sportowy»
Biznes
prowadzi Piotr Dębowski
24 września 3 listopada
Piotr Dębowski