Wywiad: Iwona Tuzhnik o wykraczaniu poza granice własnej specjalizacji | Szkoła biznesu Laba
Aby śledzić status zamówienia, zaloguj się
Wprowadź kod autoryzacyjny, który dostałeś(aś) na e-mail: Wprowadź kod z SMS, który został wysłany na numer
Kod jest ważny przez 5 minut Kod z SMS jest ważny przez 2 minuty
Czy na pewno chcesz wyjść?
Sesja zakończona
Na stronę główną
Blog

Wyszukiwarka

Spis treści:

„Im dłużej pracuję, tym mniej chodzi o bycie najmądrzejszą osobą w pokoju.” Iwona Tuźnik o wychodzeniu poza własną specjalizację

Iwona Tuźnik, absolwentka trzech kursów Laby, opowiada, dlaczego po kilkunastu latach w strategii i insightach świadomie wyszła poza własną specjalizację i czego nauczyło ją bycie znów początkującą.

blog-cover-6a3cdba4dec13632919318.webp

Większość rozmów o rozwoju zawodowym dotyczy początku kariery. Rzadziej mówi się o tym, co robić po kilkunastu latach, gdy człowiek dobrze zna swoją dziedzinę, czuje się w niej pewnie i łatwo może uznać, że nauczył się już wszystkiego, co najważniejsze.

Iwona Tuźnik od ponad 15 lat pracuje w obszarze strategii, badań konsumenckich i insightów, dziś w roli łączącej analizę danych, insighty, strategię i consulting. W pewnym momencie zauważyła, że samo pogłębianie własnej specjalizacji przestaje wystarczać, i świadomie zaczęła uczyć się obszarów spoza swojego pola. W Labie ukończyła kursy People Management, Power BI oraz Analiza finansowa dla biznesu.

W rozmowie opowiada, co było najtrudniejsze w byciu znów początkującą, co dał jej każdy z kursów, jak wykorzystuje dziś AI w codziennej pracy i dlaczego jej zdaniem rozwój to nie dodatek, lecz element odpowiedzialnego podejścia do zawodu.

Pani kariera to ponad 15 lat w strategii, badaniach konsumenckich i insightach. Co było tym momentem, w którym poczuła Pani, że samo wcześniejsze doświadczenie już nie wystarcza i trzeba sięgnąć po nowe kompetencje?

Wraz ze wzrostem mojego doświadczenia zaczęłam coraz bardziej świadomie obserwować organizacje, w których pracowałam, i rozumieć mechanizmy stojące za wieloma problemami, konfliktami czy brakiem efektywności.

Jednym z momentów, który szczególnie wpłynął na moje podejście do rozwoju zawodowego, była praca w agencji reklamowej przechodzącej transformację. Firma chciała połączyć swoją ofertę i działać bardziej spójnie wobec klientów, ale przez lata funkcjonowała w wyraźnie oddzielonych silosach. Inaczej pracował zespół kreatywny, inaczej digitalowy, jeszcze inaczej operacyjny. Każdy z tych obszarów miał własne cele, własny język i własny sposób patrzenia na biznes.

Obserwowałam z bliska, jak trudne było połączenie tych światów. Problem nie wynikał z braku kompetencji. Wręcz przeciwnie – pracowali tam doświadczeni specjaliści, którzy bardzo dobrze znali swoje obszary.

Ponieważ odpowiadałam za działania wymagające współpracy wielu zespołów, czułam, że powinnam lepiej rozumieć ludzi, z którymi pracuję, i wyzwania, z którymi mierzą się na co dzień. Zaczęłam też myśleć o tym, że prawdopodobnie ja też mam ograniczoną perspektywę, tak jak inni specjaliści.

W tamtym momencie nie myślałam jeszcze o konkretnych kursach. W mojej głowie pojawiła się szersza refleksja, że rozwój zawodowy nie powinien polegać wyłącznie na pogłębianiu własnej specjalizacji. Coraz bardziej interesowało mnie rozumienie ludzi, procesów i mechanizmów funkcjonowania organizacji.

Kiedy zaczęłam zastanawiać się, od czego warto zacząć, uznałam, że najbardziej naturalnym wyborem na początek będzie obszar zarządzania ludźmi. Miałam już doświadczenie w prowadzeniu zespołów, ale podobnie jak wielu menedżerów, uczyłam się tego głównie w praktyce. Zrozumiałam, że jest to jeden z tych obszarów, w których intuicja i doświadczenie są bardzo cenne, ale nie zawsze wystarczające.

Nie chciałam zakładać, że skoro robię coś od kilku lat, to robię to najlepiej, jak można. Uważam, że przyjmując rolę menedżera, bierze się odpowiedzialność nie tylko za wyniki, ale również za ludzi, z którymi się pracuje. Jeśli organizacja nie zapewnia odpowiedniego wsparcia rozwojowego, odpowiedzialność za zdobycie tej wiedzy pozostaje po naszej stronie.

Wyjście poza własną specjalizację po kilkunastu latach bywa trudne. Co było dla Pani największą barierą, gdy zaczynała Pani uczyć się obszarów spoza swojego głównego pola?

Największą barierą nie było dla mnie samo zdobywanie nowej wiedzy, ale wejście w rolę osoby początkującej. Po kilkunastu latach pracy człowiek przyzwyczaja się do tego, że dobrze rozumie swoją dziedzinę, potrafi sprawnie działać i czuje się pewnie w większości zawodowych sytuacji. 

To nie jest trudne intelektualnie, ale bywa wyzwaniem emocjonalnym.

Dobrze pamiętam początek kursu Analiza finansowa dla biznesu. Był to dla mnie temat niemal całkowicie nowy. Nie chodziło nawet o nauczenie się konkretnych metod czy narzędzi, ale o wejście w zupełnie inny sposób myślenia i opanowanie języka, którym posługują się osoby zajmujące się finansami.

Na początku wiele słów brzmiało dla mnie obco, a część dyskusji była trudna do śledzenia właśnie dlatego, że nie znałam jeszcze podstawowych koncepcji. Musiałam zaakceptować funkcjonowanie w poczuciu niepełnego zrozumienia i niepewności, co po wielu latach pracy zawodowej nie jest szczególnie komfortowe. Pamiętam, że po pierwszych zajęciach miałam poczucie, że przede mną jest znacznie więcej nauki, niż zakładałam na początku. Bardzo pomogło mi to, że prowadząca kurs, Danuta Wośnik, konsekwentnie tłumaczyła nie tylko same zagadnienia finansowe, ale również logikę stojącą za nimi. Dzięki temu mogłam stopniowo budować zrozumienie tego obszaru oraz sposobu myślenia charakterystycznego dla osób zajmujących się finansami.

W jaki sposób kompetencje zdobywane podczas kursów People Management, Power BI i Analiza finansowa dla biznesu przełożyły się na Pani codzienną pracę?

Każdy z tych kursów miał dla mnie trochę inną funkcję, ale wszystkie łączyło jedno: pomagały mi lepiej rozumieć obszary znajdujące się poza moją główną specjalizacją. Nie chodziło mi o zdobywanie kolejnych kwalifikacji czy dokładanie nowych certyfikatów do CV. Znacznie ważniejsze było dla mnie lepsze rozumienie ludzi, procesów i decyzji, z którymi spotykam się na co dzień w pracy.

Kurs People Management był dla mnie próbą uporządkowania obszaru, który wcześniej rozwijałam głównie poprzez doświadczenie. Dużą wartością były konkretne narzędzia związane z rozwojem pracowników, delegowaniem odpowiedzialności czy priorytetyzacją pracy. Równie ważna okazała się jednak sama prowadząca, Agata Woszczyk. Stworzyła atmosferę, w której uczestnicy bardzo aktywnie dzielili się własnymi doświadczeniami i wyzwaniami menedżerskimi. Dzięki temu kurs był nie tylko nauką metod pracy, ale także okazją do obserwowania osoby, która w praktyce bardzo skutecznie pracuje z ludźmi.

W podobny sposób podeszłam do obszaru danych i narzędzi analitycznych. Od lat pracowałam z badaniami, analizami i insightami, ale obserwowałam, jak szybko zmienia się sposób pracy z danymi i jak coraz większą rolę odgrywają automatyzacja oraz AI. To właśnie z potrzeby lepszego rozumienia tych zmian zdecydowałam się na kurs Power BI. Niedługo po jego ukończeniu zmieniłam pracę i dołączyłam do zespołu Business Intelligence jako Insights Manager. Nie zajmuję się tworzeniem dashboardów, ale korzystam z danych przygotowywanych przez specjalistów. Dzięki kursowi dużo łatwiej jest mi rozmawiać z nimi o strukturze danych, możliwościach narzędzia czy ograniczeniach analiz.

Podobnie było z analizą finansową. Obecnie pracuję w roli łączącej analizę danych, insighty, strategię i elementy consultingu. W takich rozmowach bardzo często pojawiają się wątki finansowe. Nie jest to obszar, którym zajmuję się zawodowo na co dzień, ale dzięki kursowi zdobyłam solidne podstawy pozwalające świadomie uczestniczyć w takich dyskusjach. Dużo łatwiej rozumiem dziś argumenty finansowe, wskaźniki czy zależności, które wcześniej były dla mnie mniej intuicyjne.

Patrząc na te trzy kursy łącznie, widzę, że każdy z nich pomagał mi lepiej rozumieć ludzi, z którymi współpracuję, oraz szerszy kontekst decyzji podejmowanych w organizacjach. To właśnie było dla mnie najcenniejsze.

Czy na co dzień pracuje Pani dużo z AI? Jak narzędzia oparte na sztucznej inteligencji wpisują się w Pani codzienną pracę i czy nowe kompetencje pomagają lepiej je wykorzystywać?

Tak, korzystam z AI praktycznie każdego dnia, ale przede wszystkim jako narzędzia wspierającego myślenie, analizę i uczenie się.

Mam wrażenie, że rozwój AI jest kolejnym etapem zmiany, którą obserwujemy od lat. Kiedyś bardzo ceniona była przede wszystkim wiedza zapamiętana. Potem pojawił się internet i okazało się, że równie ważna staje się umiejętność wyszukiwania informacji i oceny ich jakości.

Dziś coraz większego znaczenia nabiera umiejętność prowadzenia dialogu. W świecie AI często nazywamy to promptowaniem, ale w gruncie rzeczy jest to bardzo podobna kompetencja do tej, którą wykorzystujemy podczas współpracy z ludźmi. Żeby uzyskać wartościową odpowiedź, trzeba umieć dobrze sformułować problem, zadawać trafne pytania i rozumieć sposób myślenia drugiej strony – niezależnie od tego, czy jest nią ekspert z innego działu, czy narzędzie oparte na sztucznej inteligencji.

W mojej pracy AI najczęściej pełni rolę sparing-partnera intelektualnego. Korzystam głównie z ChatGPT i Microsoft Copilot, ale używam ich do różnych celów. Copilot, który ma dostęp do wiedzy i zasobów naszej organizacji, bardzo dobrze sprawdza się jako narzędzie do szybkiego wyszukiwania informacji i poruszania się po wewnętrznej wiedzy firmy. Z kolei ChatGPT wykorzystuję przede wszystkim do konfrontowania własnego sposobu myślenia. Często wykorzystuję go do pracy nad insightami, rekomendacjami biznesowymi czy koncepcjami strategicznymi. Nie proszę go o gotowe rozwiązania. Sprawdzam z jego pomocą własne pomysły, szukam słabych punktów argumentacji albo alternatywnych interpretacji problemu.

Korzystam przy tym z przygotowanych przeze mnie asystentów, którym wcześniej zdefiniowałam określone role, sposób myślenia, kryteria oceny czy źródła wiedzy. Dzięki temu mogę prowadzić bardziej pogłębioną dyskusję i otrzymywać informację zwrotną dostosowaną do konkretnego typu problemu.

Myślę, że AI tak dobrze wpisuje się w mój sposób pracy, ponieważ tak jak staram się rozumieć ludzi reprezentujących różne dziedziny, tak samo wykorzystuję AI, żeby spojrzeć na analizowane kwestie z innego punktu widzenia.

Patrząc z perspektywy czasu, gdyby miała Pani wskazać jedną umiejętność, która najbardziej zmieniła sposób, w jaki dziś pracuje, co by to było?

Dla mnie ta zmiana dokonała się raczej nie na poziomie pojedynczej umiejętności, ale sposobu myślenia o rozwoju zawodowym. Jeśli miałabym wskazać jedną zmianę, która najbardziej wpłynęła na sposób, w jaki dziś pracuję, byłoby to przejście od myślenia o rozwoju jako o pogłębianiu własnej ekspertyzy do myślenia o nim jako o coraz lepszym rozumieniu szerszego kontekstu, w którym ta ekspertyza funkcjonuje.

Dziś znacznie rzadziej patrzę na wyzwania wyłącznie przez pryzmat własnej dziedziny. Staram się raczej zrozumieć, jakie ograniczenia, cele i priorytety mają osoby odpowiedzialne za inne obszary – czy jest to kwestia finansów, danych, technologii, zarządzania zespołem czy potrzeb klientów.

W praktyce oznacza to na przykład, że kiedy pracuję nad rekomendacją strategiczną, nie zastanawiam się już wyłącznie nad tym, czy insight jest trafny. Równie ważne staje się dla mnie to, czy dane rozwiązanie będzie możliwe do wdrożenia, uzasadnione biznesowo i spójne z celami różnych zespołów zaangażowanych w jego realizację.

Co poradziłaby Pani innym doświadczonym specjalistom, którzy po kilkunastu latach kariery zastanawiają się, jak rozwijać się dalej i nie zatrzymać na tym, co już umieją?

Myślę, że jeśli ktoś po kilkunastu latach kariery zadaje sobie pytanie, czy warto dalej się rozwijać, to wykonał już najważniejszy krok. Znacznie trudniejsza wydaje mi się sytuacja, w której doświadczenie zaczyna dawać poczucie, że już wszystko widzieliśmy i wszystko rozumiemy. To naturalna pułapka. Po wielu latach pracy rzeczywiście zdobywamy dużą wiedzę i pewność siebie. Łatwo wtedy zacząć postrzegać własne doświadczenia jako reprezentatywne dla całej dziedziny, podczas gdy są one jedynie niewielkim fragmentem znacznie większej całości.

Nawet jeśli pracowaliśmy w kilku firmach i przez wiele lat zajmowaliśmy się konkretnym obszarem, nadal znamy tylko niewielki fragment tego, co dzieje się w naszej branży. W innych organizacjach powstają nowe rozwiązania, pojawiają się nowe technologie, zmieniają się modele pracy, a świat wokół nas nieustannie ewoluuje.

Wiele osób myśli, że doświadczenie oznacza coraz większą pewność siebie. Ja mam inne podejście. Im dłużej pracuję, tym bardziej widzę, jak wiele różnych czynników wpływa na decyzje, które podejmujemy, i jak wiele można nauczyć się od ludzi zajmujących się czymś zupełnie innym niż my.

Mam też poczucie, że wraz z doświadczeniem coraz mniej chodzi o bycie najmądrzejszą osobą w pokoju, a coraz bardziej o umiejętność rozumienia ludzi, którzy patrzą na ten sam problem z zupełnie innych perspektyw.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się do naszego newslettera i nie przegap nowych artykułów oraz ciekawych informacji ze świata biznesu.
Dziękujemy za zapisanie się do newslettera!
Powiązany kurs:
«Kierownik ds. magazynów energii»
Biznes
prowadzi Maciej Konieczka
15 lipca 24 sierpnia
Maciej Konieczka