5 rzeczy, których manager nauczy się od trenera Republiki Zielonego Przylądka | Szkoła biznesu Laba
Aby śledzić status zamówienia, zaloguj się
Wprowadź kod autoryzacyjny, który dostałeś(aś) na e-mail: Wprowadź kod z SMS, który został wysłany na numer
Kod jest ważny przez 5 minut Kod z SMS jest ważny przez 2 minuty
Czy na pewno chcesz wyjść?
Sesja zakończona
Na stronę główną
Blog

Wyszukiwarka

Spis treści:

Najmniejszy kraj na mundialu, największa lekcja zarządzania. 5 rzeczy, których manager nauczy się od trenera Republiki Zielonego Przylądka

Dlaczego zespół, któremu nikt nie dawał szans, potrafi ograć faworytów, i jak przenieść ten mechanizm na własną drużynę w pracy – wyjaśnia psycholog sportu Agnieszka Warchał.

blog-cover-6a4f78b77ab76666463118.webp

Republika Zielonego Przylądka to około 525 tysięcy mieszkańców – mniej, niż liczy aglomeracja Gdańska. A jednak na mistrzostwach świata 2026 ten debiutant wyszedł z grupy, w której grały Hiszpania i Urugwaj, i został najmniejszym narodem w historii turnieju, który dotarł do fazy pucharowej. Trzy remisy, żadnej porażki, drugie miejsce w grupie, awans dalej i zmierzenie się jak równy z równym z Argentyną w 1/16.

To nie był przypadek ani szczęśliwy zbieg okoliczności. To efekt konsekwentnego zarządzania zasobami, których – teoretycznie – nie było. Za wynikiem stoi Pedro Leitão Brito, znany jako Bubista: były wieloletni kapitan reprezentacji, selekcjoner od 2020 roku i Trener Roku w Afryce 2025. Jego sposób budowania zespołu to gotowy zestaw lekcji dla każdego, kto prowadzi ludzi – niezależnie od tego, czy zarządza drużyną sportową, działem w firmie, czy kilkuosobowym zespołem projektowym.

Dlaczego jednak zespół, któremu nikt nie dawał szans, potrafi grać ponad stan? Wyjaśnia Agnieszka Warchał – psycholog sportu i certyfikowana psychoterapeutka, psycholog Kadry Narodowej Biathlonu i Kadry Narodowej Short Tracku oraz prowadząca kurs „Psychologia i coaching w sporcie" w Labie, która od ponad 20 lat przygotowuje mentalnie sportowców i managerów do pracy pod presją: 

To, co z zewnątrz wygląda jak gra „ponad stan”, bardzo rzadko jest dziełem przypadku. W sporcie wyczynowym sukces jest najczęściej efektem długiego procesu przygotowań – setek godzin treningu, konsekwentnego budowania nawyków, zaufania do siebie i do zespołu oraz umiejętności skupienia się na tym, na co rzeczywiście ma się wpływ. Jako psycholog sportu bardzo często powtarzam zawodnikom, że wynik jest konsekwencją procesu. Jeżeli przez wiele miesięcy lub lat zespół uczy się odpowiednio reagować na presję, ufa wypracowanym schematom i konsekwentnie realizuje plan, to w decydującym momencie jest gotowy wykorzystać swoją szansę.

Paradoksalnie drużyny określane jako outsiderzy często mają również pewną przewagę psychiczną. Nie są obciążone ogromnymi oczekiwaniami otoczenia, dzięki czemu łatwiej koncentrują się na zadaniu, a nie na konsekwencjach wyniku. Ich uwaga pozostaje tam, gdzie powinna być – na wykonaniu, a nie na tym, co pomyślą inni.

1. Czy mniejsze zasoby przesądzają o porażce?

Nie. O wyniku częściej decyduje to, co zespół kontroluje, niż to, czego mu brakuje. Zielony Przylądek nie miał ani budżetu, ani gwiazd rywali, więc oparł się na tym, na co miał wpływ: organizacji, planie na konkretny mecz i dyscyplinie taktycznej. Powstał zespół, którego po prostu trudno było rozbić.

Sam trener ujmował to prosto: „Kiedy wychodzisz na boisko, wiele rzeczy się wyrównuje. Jakkolwiek wielki byłby rywal, wiele reprezentacji staje się sobie równych". W zarządzaniu mechanizm jest ten sam. Lider, który czeka na idealne warunki – większy zespół, wyższy budżet, lepsze narzędzia – zwykle nie rusza z miejsca. Ten, kto zaczyna od uporządkowania tego, co ma pod ręką, nadrabia braki konsekwencją.

2. Gdzie szukać talentów, których nie widzi konkurencja?

Tam, gdzie nie sięga reszta rynku. Kadrę Zielonego Przylądka zbudowano na diasporze – zawodnikach urodzonych i wyszkolonych w Portugalii, Holandii czy Francji, którzy mogli grać dla silniejszych reprezentacji, a wybrali tę. To nie było łatanie składu przypadkowymi nazwiskami, lecz świadome sięganie po pulę talentów, której więksi rywale w ogóle nie brali pod uwagę.

Płyną stąd dwie lekcje dla rekrutacji. Pierwsza: najlepsi kandydaci rzadko czekają tam, gdzie szuka cała branża – warto zaglądać do osób z nietypowym doświadczeniem, wracających na rynek czy przekwalifikowujących się. Druga, ważniejsza: ktoś, kto świadomie wybiera twój zespół, mając realne alternatywy, wnosi zaangażowanie, którego nie da się kupić podwyżką. Lojalność z wyboru jest trwalsza niż lojalność z braku opcji.

3. Od czego zacząć budowę zespołu: od błysku czy od fundamentu?

Od fundamentu. Zielony Przylądek nie olśniewał ofensywą – wynik zbudował na szczelnej defensywie i porządku taktycznym, a filarem stabilności był 40-letni bramkarz Vozinha. Trzy remisy, które dały awans, to nie brak ambicji, lecz konsekwentna strategia: najpierw przestań przegrywać, potem zacznij wygrywać.

W zespołach zawodowych kolejność jest identyczna. Zanim pojawią się spektakularne wyniki, potrzebne są rzeczy niepozorne: jasne role, powtarzalne procesy i pewność, że każdy zna swoje zadanie. Lider, który goni za efektem „wow", zanim ustabilizuje podstawy, buduje na piasku. Ten, kto zaczyna od stabilności, dopiero później może pozwolić sobie na ryzyko – i ma z czego je finansować.

Ta stabilność ma podłoże nie tylko taktyczne. Agnieszka Warchał tłumaczy, dlaczego poczucie bezpieczeństwa musi poprzedzać wyniki, a nie z nich wynikać:

Poczucie bezpieczeństwa nie pojawia się dlatego, że zaczynamy wygrywać. Ono musi zostać zbudowane wcześniej. W psychologii sportu mówimy o bezpieczeństwie opartym na przewidywalności – zawodnik wie, czego się od niego oczekuje, zna swoją rolę, ufa trenerowi i kolegom z drużyny oraz ma przekonanie, że nawet pojedynczy błąd nie przekreśla jego wartości. Poczucie wartości pozwala zespołowi podejmować odważne decyzje i wykorzystywać swój potencjał. Kiedy zawodnicy boją się popełnić błąd, znaczną część energii przeznaczają na unikanie błędów zamiast na realizację zadań.

Dlatego podstawowe znaczenie ma proces. Stabilność buduje się każdego dnia poprzez powtarzalność działań, rytuały, jasne zasady, dobrą komunikację i konsekwencję trenera. Wyniki są naturalnym efektem takiego środowiska.

4. Jak zbudować kulturę codziennej pracy?

Przez sens i rzetelność, nie przez doraźną mobilizację. Zawodnicy Zielonego Przylądka nie „zrywali się" na jeden mecz – traktowali systematyczny wysiłek jako normę, a nie wyjątek. Trener mówił wprost, że to praca daje człowiekowi godność, a nagroda przychodzi dopiero po niej, nie zamiast niej.

Dla managera płynie stąd jasny sygnał: kultury zespołu nie zbudują przemówienia przed „ważnym projektem". Tworzy ją to, co dzieje się każdego zwykłego dnia – standardy, rytm i poczucie, że codzienny wysiłek ma znaczenie. Zespół, który pracuje dobrze wyłącznie pod presją terminu, nie ma kultury pracy; ma nawyk gaszenia pożarów.

Dlaczego rutyna okazuje się skuteczniejsza od chwilowego przypływu motywacji? Komentarz Agnieszki Warchał:

Jednorazowa mobilizacja działa krótko, jest oparta na emocjach, a emocje są zmienne. Natomiast mistrzostwo buduje się na działaniach, które wykonujemy niezależnie od tego, czy akurat czujemy motywację. W sporcie dużą wagę przykładamy do rutyny, rytuałów przedstartowych i codziennych nawyków, ponieważ to one pozwalają zachować wysoką jakość działania również wtedy, gdy pojawia się silny stres lub zmęczenie. Równie ważne jest nadawanie sensu codziennej pracy. Jeżeli zawodnik rozumie, po co wykonuje nawet pozornie niewielkie elementy treningu, łatwiej utrzymuje zaangażowanie przez wiele miesięcy.

Właśnie dlatego pracując ze sportowcami koncentruję się na myśleniu procesowym – uczę ich dostrzegać wartość każdego treningu jako kolejnego kroku na ich drodze rozwoju. Ważne jest, aby nie oceniać swojej pracy wyłącznie przez pryzmat jednego startu czy jednego wyniku.

5. Jak prowadzić zespół, który „nie powinien" wygrać?

Odbierając zespołowi etykietę outsidera i zastępując strach realną wiarą w szansę. Zielony Przylądek grał bez asekuracji, mimo że rankingi stawiały go nieporównanie niżej od rywali. Mentalność drużyny najkrócej ujął bramkarz Vozinha: „Jesteśmy mali, ale mamy wielkie serca i jesteśmy wojownikami".

Kluczowe jest to, czego lider nie robi: nie udaje, że rywal jest słaby, ani nie zaniża poprzeczki z litości. Zamiast tego daje zespołowi prawo, by uwierzył, że stać go na więcej, niż sugerują liczby. Na tym polega różnica między grupą, która gra o przetrwanie, a taką, która gra o wynik – i dotyczy każdego zespołu wchodzącego w projekt z góry spisany na straty.

Jak jednak budować tę pewność, nie okłamując zespołu co do siły rywala? Tu psychologia sportu jest zaskakująco konkretna:

Budowanie pewności siebie nie polega na przekonaniu zawodników, że rywal jest słabszy – sportowcy bardzo szybko wyczuwają takie komunikaty i przestają im ufać. Porównywanie się z przeciwnikiem sprawia, że cenną energię skupiamy na nim, zamiast wykorzystać ją do własnego rozwoju i działania. Pewność siebie wynika ze świadomości drogi, którą przeszliśmy, rozwijając się w treningach i dotychczasowych zawodach/meczach, a także z przekonania, że jestem w stanie wykorzystać swoją dotychczasową wiedzę i doświadczenie w skutecznym działaniu. To również świadomość tego, w jakim miejscu jestem, dokąd zmierzam i ile realnie czasu zajmie mi dojście do kolejnego celu. Kluczowe jest odpowiedzenie sobie na pytania: „Na co mam teraz wpływ?”, „Co dziś możemy wykonać lepiej?”, „Jak chcemy zareagować w trudnym momencie?”.

Ciekawym zjawiskiem jest to, że ogromna presja częściej ciąży faworytom niż outsiderom. Drużyny uznawane za „pewniaków” często są przekonane, że zwycięstwo przyjdzie samo i czasami z tego powodu odpuszczają mentalne przygotowanie, rezygnują z rytuałów, przestają być uważne i tracą koncentrację na procesie. Natomiast zespoły, którym nikt nie daje szans, często wykonują odwrotną pracę – są niezwykle zdyscyplinowane, przygotowane i skoncentrowane na każdym elemencie, na który czują, że mają wpływ. W praktyce to właśnie taka postawa pozwala im zaskoczyć znacznie silniejszych rywali.

Porady od Agnieszki Warchał, które naprawdę pomogą osiągać trwałe sukcesy

Na koniec praktyczna ściąga od ekspertki – zasady, które w psychologii sportu przekładają się na trwałe wyniki niezależnie od dyscypliny, a które równie dobrze opisują pracę zespołu w firmie.

  1. Bądź konsekwentny. Sukces nie jest efektem jednego świetnego występu, ale konsekwencji w codziennej pracy. To, co robisz regularnie, ma znacznie większe znaczenie niż pojedyncze zrywy motywacji.
     

  2. Przygotowuj się profesjonalnie. Dobre przygotowanie ogranicza niepewność i pozwala podejmować trafniejsze decyzje pod presją. Im lepiej jesteś przygotowany, tym mniej energii tracisz na walkę z własnymi emocjami.
     

  3. Dbaj o rytuały i dobre nawyki. Powtarzalne działania pomagają utrzymać koncentrację i poczucie kontroli, szczególnie w sytuacjach stresowych. Buduj nawyki, które wspierają Twój rozwój, wzmacniają zaangażowanie i pomagają utrzymać motywację nawet wtedy, gdy entuzjazm chwilowo spada.
     

  4. Skupiaj się na tym, na co masz wpływ. Nie wszystko jesteśmy w stanie kontrolować, ale zawsze mamy wpływ na swoje przygotowanie, nastawienie, zaangażowanie i sposób działania.
     

  5. Rób jedną rzecz na raz. Skuteczność rodzi się z pełnej obecności. Kiedy koncentrujemy się na zadaniu zamiast na wyniku, działamy spokojniej, dokładniej i efektywniej.
     

  6. Nie porównuj swojej drogi z drogą innych. Porównywanie się często odbiera energię i osłabia poczucie sprawczości. Znacznie bardziej rozwojowe jest porównywanie siebie do własnej wczorajszej wersji i dostrzeganie własnych postępów.
     

  7. Myśl procesowo. Wynik jest ważny, ale jest przede wszystkim konsekwencją wielu wcześniejszych decyzji i działań. Osoby, które koncentrują się na jakości procesu, znacznie lepiej radzą sobie z presją i są bardziej odporne na chwilowe niepowodzenia.

Jak zaadaptować to w swoim zarządzaniu?

Historia Zielonego Przylądka pokazuje, że przewagi psychologicznej i organizacyjnej nie da się kupić – trzeba ją zbudować. Te same mechanizmy, które działają w sporcie wyczynowym: motywacja, odporność na presję, komunikacja i przywództwo, decydują o wynikach zespołów w każdej branży.

Warsztat, który stoi za takimi wynikami, można rozłożyć na części i przyswoić świadomie. Kurs „Psychologia i coaching w sporcie" w Labie, który prowadzi Agnieszka Warchał jest pomyślany dla ludzi ze świata sportu. Dla trenerów – również personalnych – którzy chcą wzmacniać motywację i odporność psychiczną podopiecznych, a przy okazji budować własny autorytet i rozpoznawalność. Dla sportowców na każdym etapie kariery, w tym tych planujących przejście do roli trenera. Oraz dla managerów działających w branży sportowej, którzy chcą trafniej diagnozować sytuacje w zespołach, skuteczniej identyfikować talenty i usprawniać współpracę w drużynach i sztabach szkoleniowych.

O ekspertce

Specjalizuje się w psychologii sportu, odporności psychicznej, zarządzaniu stresem i przeciwdziałaniu wypaleniu zawodowemu oraz we wspieraniu liderów i zespołów w budowaniu kultur organizacyjnych opartych na zaufaniu, bezpieczeństwie psychologicznym i odpowiedzialnym przywództwie. Jest współautorką „Poradnika udzielania wsparcia emocjonalnego w miejscu pracy”, a jesienią 2026 roku nakładem wydawnictwa Sensus ukaże się jej książka „Droga sportowca. Narzędzia do budowy świadomego procesu treningowego”.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się do naszego newslettera i nie przegap nowych artykułów oraz ciekawych informacji ze świata biznesu.
Dziękujemy za zapisanie się do newslettera!
Powiązany kurs:
«Psychologia i coaching w sporcie»
Zarządzanie
prowadzi Agnieszka Warchał
5 sierpnia 14 września
Agnieszka Warchał