Jak zbudować biznes, który przetrwa kryzysy? O determinacji, pasji i zespole – rozmowa z założycielką Eleon Clinic | Szkoła biznesu Laba
Aby śledzić status zamówienia, zaloguj się
Wprowadź kod autoryzacyjny, który dostałeś(aś) na e-mail: Wprowadź kod z SMS, który został wysłany na numer
Kod jest ważny przez 5 minut Kod z SMS jest ważny przez 2 minuty
Czy na pewno chcesz wyjść?
Sesja zakończona
Na stronę główną
Blog

Wyszukiwarka

Spis treści:

Jak zbudować biznes, który przetrwa kryzysy? O determinacji, pasji i zespole – rozmowa z założycielką Eleon Clinic

Szczera rozmowa o prowadzeniu kliniki medycyny estetycznej z prowadzącą kursu w Labie – Leną Voloznevą.

blog-cover-6929dc93ef8f9644005874-693162f1f3d6f916746920.webp

Prowadzenie własnego biznesu w branży beauty to maraton pełen wzlotów, kryzysów i decyzji, które potrafią zmienić wszystko. W tej rozmowie zaglądamy za kulisy Eleon Clinic – miejsca tworzonego z determinacją, wiedzą i ogromną wrażliwością na ludzi. 

Rozmawiamy o tym, jak wyglądała droga od pierwszych prób przedsiębiorczości po zarządzanie zespołem, który stał się największym osiągnięciem założycielki i właścicielki Leny Voloznevej, która już 4 lutego poprowadzi pierwsze zajęcia na kursie Zarządzanie kliniką medycyny estetycznej w Labie. 

O marketingu, który dziś decyduje o „być albo nie być” kliniki. O momentach zwątpienia i o tym, jak wracać do gry, nawet kiedy życie spycha nas o kilka kroków w tył. Oraz o tym, czego można oczekiwać po kursie i kto z niego najlepiej skorzysta. To wywiad, który otwarcie pokazuje, że rozwijanie kliniki medycyny estetycznej to nie tylko piękne efekty „przed i po”, ale przede wszystkim praca, odpowiedzialność i ciągła gotowość do stawiania czoła zmianom.

Skąd wziął się pomysł założenia własnego biznesu? Czy ta decyzja była przemyślana, czy raczej spontaniczna?

Pochodzę z rodziny przedsiębiorców. Mój tata przez całe życie prowadził biznes, mama mu pomagała. Do trzynastego roku życia żyłam w rodzinie, która nie była może bardzo zamożna, ale dobrze zarabiała. Już wtedy wiedziałam, że prowadzenie biznesu przekłada się na wyższy poziom życia i zawsze chciałam się tym zajmować. Niestety przez warunki panujące na Białorusi rodzice stracili biznes, ale w mojej pamięci pozostało to, że ciężka praca 24/7 oraz determinacja pozwalają na lepsze życie i zawsze wiedziałam, że będę do tego dążyć.

Kiedy miałam 18 lat, samodzielnie założyłam swoją pierwszą działalność. Na festiwalu rysowałam tatuaże henną. Jak na tamte realia, zarabiałam naprawdę sporo. To była praca dorywcza, kilka tygodni latem, ale można było odłożyć pieniądze na kilka miesięcy do przodu. Te pierwsze biznesowe doświadczenia sprawiły, że naprawdę zapragnęłam być przedsiębiorcą.

Na początku prowadzenie własnego biznesu wyobrażałam sobie tak, że ja trochę popracuję, a potem będą pracować inni. W rzeczywistości jest inaczej – pracuję 24/7. Trzeba być cały czas „na łączach”, wspierać zespół, pomagać, kiedy czegoś nie wie. Oczekiwania miałam inne niż późniejsza rzeczywistość, ale nigdy bym tego nie zmieniła. Mimo ciężkiej pracy odnajduję się w tej roli i chcę się tym zajmować przez całe życie.

Nie tylko biznesami, które mam teraz – kliniką medycyny estetycznej czy prowadzeniem kursów. W przyszłości chcę rozwijać też inne firmy w innych branżach, tam, gdzie będę widziała sens działania i gdzie te projekty po prostu będą mi się podobać.

Jest Pani założycielką oraz właścicielką Eleon Clinic. Co należy do Pani obowiązków?

W klinice Eleon zajmuję się nie tylko marketingiem, lecz także działalnością operacyjną, co obecnie zajmuje najwięcej mojego czasu. Przede wszystkim odpowiadam za wizję rozwoju kliniki oraz planowanie kierunku, w którym zmierzamy. Zajmuję się również rekrutacją i szkoleniem pracowników, a także organizacją całego procesu edukacyjnego dla zespołu.

Dodatkowo prowadzę poszukiwania nowych współprac – zarówno z firmami, jak i blogerami. Na co dzień wspieram personel w bieżących zadaniach i rozwiązuję wiele kwestii, które potrafi zrozumieć jedynie przedsiębiorca, ponieważ działalność operacyjna zazwyczaj pochłania najwięcej czasu.

Co jest dla Pani najważniejsze w budowaniu kontaktu z klientami?

Zawsze podchodzę do klienta tak, jak sama chciałabym być potraktowana. W każdej branży zdarzają się reklamacje. W mojej – medycynie estetycznej – zdarzają się też powikłania. Jeśli ktoś mówi, że w medycynie estetycznej nigdy nie miał powikłań, to albo kłamie, albo pracuje miesiąc. To praca ze skórą, z mięśniami – różne rzeczy się zdarzają.

W takich sytuacjach podchodzę do klientki tak, jak sama chciałabym być potraktowana w innym miejscu. Zawsze jestem z nią w kontakcie, staram się zaproponować zwrot pieniędzy albo inny zabieg w ramach rekompensaty. Chcę, żeby była zadowolona i to wprost przekłada się na opinie. Na Google mamy ocenę 4,9, na Booksy – 5. Bardzo o to dbam.

To nie jest łatwe w naszej branży, ale robię to, bo tak czuję. Jestem osobą bardzo empatyczną – jeśli widzę, że ktoś jest smutny albo rozczarowany, to zawsze chcę tę sytuację naprawić.

A jeśli chodzi o kreowanie wizerunku w social mediach – czy ma Pani sprawdzone sposoby, które działają?

To jest bardzo dobre pytanie. Zaczynając od początku – stosuję narzędzia typu CustDev. Wcześniej przeprowadzałam rozmowy z naszymi klientkami i pytałam, co im się podoba na naszych social mediach, a co by zmieniły.

Bardzo lubię nagrywać śmieszne rolki. Wydawało mi się, że Panie po 40. roku życia mogą dziwnie reagować na takie „śmieszki”. Okazało się, że jest odwrotnie. Mówiły, że uwielbiają te rolki, że to jest z klasą, ale „na krawędzi” i bardzo im się podoba. Często, kiedy nie widzą naszych nowych filmów, specjalnie wyszukują Eleon Clinic, żeby sprawdzić, czy nie pojawiło się coś śmiesznego.

Ja robię to zgodnie z moją naturą – lubię taki humor. Jeżeli ktoś woli jedynie estetyczny kontent, niech nagrywa takie materiały. Ja nagrywam to, co mi się podoba, ale dbam też o jego jakość.

Sam obraz musi być dopracowany: dobre światło, porządny telefon, czysta kamera, różne ujęcia. To wymaga czasu, żeby się tego nauczyć. Jestem po licznych szkoleniach, miałam też ośmiomiesięczne szkolenie z pisania tekstów. To, co widać na naszych social mediach, wynika z tych szkoleń i z tego, że robię to, co lubię.

Nie patrzę na to, co robią inni na rynku. Wiem, że się wyróżniamy, bo idziemy swoją drogą. Często pytam dziewczyny z zespołu, co im się podoba – razem podejmujemy decyzje. Czasem mi się coś podoba, a one mówią, że jest to średnie. Innym razem to one podrzucają pomysły. Zawsze pytam też kilka osób, która wersja jest lepsza – krótsza czy dłuższa – i wybieram tę, która podoba się większej liczbie osób. Nie uważam, że wiem wszystko najlepiej.

Czy uważa Pani, że social media są dziś niezbędne w prowadzeniu biznesu?

Oczywiście. Nieważne, czy ktoś buduje domy, czy sprzedaje samochody. Naprawdę – wszystko można sprzedać na Instagramie. Dla każdego biznesu social media są przydatne.

Poza działalnością w social mediach trzykrotnie była Pani zapraszana jako ekspert do programu telewizyjnego. Jak do tego doszło?

Myślę, że kluczem była otwartość, inicjatywa i po prostu odwaga. Media wcale nie są tak niedostępne, jak wielu osobom się wydaje. Jeśli ma się ciekawy pomysł na temat, który może zainteresować widzów, warto po prostu zgłosić się do redakcji. Ja sama kontaktowałam się z osobami pracującymi w telewizji, proponowałam siebie jako ekspertkę i przedstawiałam konkretne tematy.

I naprawdę nie ma się czego bać. Kiedy byłam w telewizji, widziałam, że zapraszani są specjaliści z zupełnie różnych branż i o bardzo odmiennych doświadczeniach. Redakcje cały czas poszukują nowych, interesujących wątków. Wystarczy zrobić pierwszy krok.

No i oczywiście takie wystąpienia świetnie wpływają na renomę kliniki – to dodatkowy atut, który sprawia, że warto próbować.

Jaka jest najważniejsza lekcja, której nauczyła się Pani, prowadząc biznes?

Najważniejszy jest zespół.

Miałam przykre sytuacje, kiedy osoby, którym bardzo ufałam, za plecami robiły naprawdę nie fair rzeczy. Na szczęście te osoby już z nami nie pracują. Teraz w klinice są dziewczyny, które wiem, że szczerze mi dobrze życzą. Po latach widzę, że zespół to najważniejsza rzecz.

Tego nie da się zbudować w pół roku czy rok. Nie każdy od razu pokazuje swoją prawdziwą twarz – potrzeba czasu, żeby zrozumieć, kto kim jest. Jeśli mogę coś doradzić przedsiębiorcom, którzy dopiero zaczynają – warto uważnie patrzeć, kto jest obok, co mówi, jak się zachowuje.

Jeżeli czujemy, że coś jest nie tak – to zwykle naprawdę jest coś nie tak. Trzeba uważać na ludzi. Z zazdrości potrafią robić bardzo przykre rzeczy. Ale są też dobre osoby – trzeba nauczyć się odróżniać jedno od drugiego.

Jak Pani dba o zespół Eleon Clinic na co dzień?

Cały czas się szkolimy. Staramy się co najmniej raz w miesiącu wychodzić na konferencje, gale, różne wydarzenia. Dzięki temu poznałyśmy wiele osób z branży, z którymi możemy wymieniać się doświadczeniami. Zdobyłyśmy bardzo cenne kontakty.

Moja kierowniczka kliniki, Agata, jest zapraszana jako prelegentka na różne wydarzenia. To świetne dla naszej kliniki – im więcej osób się o nas dowie, tym lepiej. W branży kosmetologicznej renoma jest niezwykle ważna.

Staram się też, żeby dziewczyny co najmniej raz w miesiącu miały szkolenie. Agata jako kierownik zespołu również je doszkala – jeśli np. klientka się wypisze i pojawiają się luki w grafiku, Agata znajduje sposób, aby wykorzystać ten czas na podniesienie kompetencji zespołu.

Praca zespołowa jest najważniejsza. Człowiek sam nie jest w stanie zrobić wszystkiego – musi mieć wokół siebie zaufanych ludzi, którzy pracują na wspólny sukces.

W prowadzeniu własnego biznesu podobnie, jak na każdej innej ścieżce kariery, zdarzają się trudniejsze momenty. Jak sobie z nimi poradzić?

W życiu mogą zdarzyć się miesiące albo nawet dłuższe okresy, kiedy stoimy w miejscu albo życie odrzuca nas do tyłu. Najważniejsze to się nie załamywać i małymi krokami iść do przodu. A nawet jeśli nie możemy iść, to po prostu „położyć się” w tym kierunku i patrzeć tam, gdzie chcemy dojść.

Widzę, że ludzie często się poddają. Ja mówię, że poddam się tylko wtedy, kiedy już mnie nie będzie. Do tego czasu będę szła – czasem leżała, a nawet czołgała się do celu. Niestety, nie jest tak, że cały czas idziemy w górę. Czasem spadamy, ale trzeba umieć zacząć od nowa wrócić do tego, co robiło się wcześniej, a nawet, jeżeli zajdzie taka potrzeba, zmienić kierunek.

Takie doły często pomagają zastanowić się, czy w ogóle idziemy w dobrą stronę. Chcę, żeby osoby czytające ten wywiad wiedziały, że nie warto się załamywać. Też mam gorsze chwile, kiedy myślę, że nic mi nie wychodzi i wszystko jest źle. To jest po prostu życie. Nigdy nie jest kolorowo – u mnie też nie, ale cały czas idę do przodu.

W lutym poprowadzi Pani kurs Zarządzanie kliniką medycyny estetycznej w Labie. Kto najlepiej z niego skorzysta? Jakie motywacje warto mieć, zapisując się na ten kurs?

Osoba, która przychodzi na ten kurs, powinna już myśleć o otwarciu kliniki albo taką klinikę mieć. Osoby, które dopiero zastanawiają się, w jakim kierunku pójść, mogą po prostu nie zrozumieć wszystkiego, o czym będę mówić.

Najlepiej, żeby to były osoby, które przynajmniej miały styczność z branżą i wiedzą, co chcą zrobić. Muszą znać swój kolejny krok – bo jeśli nie wiemy, dokąd dążymy, to ciężko osiągnąć konkretny efekt.

Muszą mieć plan, a ja dalej pomogę.

A jeśli to będzie osoba, która ma doświadczenie w biznesie, ale dopiero pojawił się u niej pomysł założenia kliniki medycyny estetycznej?

Nic z tego nie wyjdzie.

Znam osoby, które mają dużo pieniędzy i myślą: „Kupię lokal, nie będę płacić za wynajem, zatrudnię kierownika i kosmetologów – to wystarczy”. Nie. To musi być osoba, która zna się na branży. Teraz takich saloników jest bardzo dużo. Wygrywa tylko ten, kto ma wiedzę.

Wezmę przykład mojej kliniki. Ostatnie miesiące są ciężkie – wiele osób nie ma pieniędzy, mówią wprost: „Teraz nie mam, przyjdę później”. Jest kryzys. Wiem, że kliniki czy salony, które nie mają wiedzy, tylko mechanicznie robią „usta czy podobne zabiegi”, nie mają klientów. Ludzie przychodzą tam, gdzie jest wiedza, dobre efekty przed i po oraz renoma.

Tylko dzięki temu jestem w stanie przetrwać okres, kiedy jest mniej klientów. Jeśli ktoś uważa, że bez wiedzy, ale z pieniędzmi, się rozwinie – nie. Prędzej rozwinie się ktoś, kto ma wiedzę, ale nie ma dużych środków – dzięki social mediom.

Pasja jest ważna. Ta dziedzina musi się podobać, bo wiedza nie bierze się znikąd. Zdobywamy ją, siedząc po nocach, czytając artykuły, chodząc na konferencje. Jeśli robimy coś, czego nie jesteśmy ciekawi, nic z tego nie wyjdzie. I tak jest z każdym biznesem.

Jakie główne umiejętności albo informacje zdobędzie uczestnik tego kursu?

W tym kursie przede wszystkim chcę postawić na marketing. Oczywiście będą też inne wątki – dotyczące zespołu, prawa, wymogów sanepidu i tak dalej.

Ale najważniejsze dla przedsiębiorcy w tej branży jest promowanie usług. Rynek jest przepełniony, bardzo trudno się wybić. Dlatego trzeba postawić na marketing, nauczyć się przyciągać klientów i tworzyć materiały z klasą. Wiele osób ślepo robi trendy i nie zauważa, że jakość nagrań ma ogromne znaczenie – montaż, dźwięk, obraz.

Będę uczyć patrzenia na biznes właśnie przez pryzmat marketingu. Oczywiście podzielę się też innymi doświadczeniami. Uwielbiam szkolić i naprawdę dam z siebie wszystko.

Co uważa Pani za swoje największe osiągnięcie? Ma Pani na koncie wiele nagród, wyróżnień i publikacji w popularnych magazynach biznesowych (Forbes, Tygrysy Biznesu). Co jest dla Pani tym najważniejszym?

Mój zespół.

Może brzmi to, jak frazes, ale po tym, co przeszłam, naprawdę tak uważam. Wiem, że osoby, które są teraz w klinice, mnie wspierają. Zdarza się, że źle się czuję, a dziewczyny mówią: „Lena, musisz odpocząć”. Z drugiej strony, kiedy widzę, że któraś z nich jest chora, a na siłę próbuje pracować, mówię: „Nie, idź do domu, przeniesiemy klientki”.

To, że o siebie dbamy i sobie ufamy, jest dla mnie najważniejsze. Jeszcze rok temu pewnie odpowiedziałabym inaczej, ale trudna sytuacja, którą przeszłam, bardzo mnie nauczyła. Teraz najważniejsze są dziewczyny, które mam.

Na zakończenie: czy ma Pani marzenia związane ze swoim biznesem na 2026 rok?

Bardziej plany niż marzenia. W biznesie mam poczucie, że wszystko można osiągnąć.

Planujemy dalej rozwijać się w kierunku kliniki, która wykonuje również operacje. Myślimy o blefaroplastyce, o przeszczepach włosów – czyli o rozwoju bardziej w stronę medycyny niż samej kosmetologii.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się do naszego newslettera i nie przegap nowych artykułów oraz ciekawych informacji ze świata biznesu.
Dziękujemy za zapisanie się do newslettera!
Powiązany kurs:
«Zawód: komentator sportowy»
Biznes
prowadzi Piotr Dębowski
24 września 3 listopada
Piotr Dębowski